Artykuł o Zakręcie w iotwock „Wiązowna chce do pociągu”


Przed Wiązowną kilka lat wielkich transportowych wyzwań, związanych z rozpoczęciem potężnych robót drogowych i budowlanych. Czas pokaże, czy dla mieszkańców gminy będzie to droga przez mękę, czy zupełnie nowa jakość, dzięki reorganizacji komunikacji publicznej.

autobus

 

Nie, żeby teraz było szczególnie łatwo. Nawet szczęśliwcy mieszkający w pobliżu centrum Wiązowny oraz przy trasie lubelskiej na odcinku Wiązowna – Zakręt nie wątpią, że mogłoby być lepiej. Mają wprawdzie do dyspozycji trzy linie autobusowe, czyli 720, 722 i 730, dzięki którym w dni powszednie mogą wsiąść do autobusu nawet co kilkanaście minut (zwykle ok. pół godziny). Do ideału jednak jednak wciąż daleko. W godzinach szczytu pojazdy bywają niemiłosiernie zatłoczone i w dodatku jedzie się bardzo długo, bo niemal zawsze mają opóźnienia, głównie z powodu zatorów na Trakcie Brzeskim.

Zielone i spokojne okolice Wiązowny każdego roku przyciągają wielu chętnych, by osiedlić się tu na stałe. Kuszą atrakcyjne ceny nieruchomości i bliskość Warszawy. Robiąc rozeznanie przed zakupem działki, często można jednak usłyszeć od potencjalnych sąsiadów, że tu bez samochodu ani rusz. I że jedno auto to może być mało. Zwłaszcza, jak ma się dzieci.

– Braliśmy pod uwagę, że samochód jest obowiązkowy. Nasz dom jest pięknie położony w lesie, ale do najbliższego przystanku mamy ponad 2 km. Na zmianę z mężem i sąsiadami wozimy dzieci do i ze szkoły w Wiązownie. Najstarszy 17-latek mieszka w bursie w Warszawie, bo nie dałby rady codziennie dojeżdżać – mówi pani Anna, która 6 lat temu przeprowadziła się do Wiązowny Kościelnej. – Podwozimy go w poniedziałki rano do kolejki w Józefowie i w piątek po południu stamtąd zabieramy. Prawdę mówiąc, autobusów podmiejskich wcale nie braliśmy pod uwagę, bo za ciasno i za wolno.

Nie da się ukryć, że w godzinach szczytu, przemieszczanie się komunikacją ZTM po trasie gmina Wiązowna – centrum Warszawy, trwa często ponad dwie godziny. To blisko pięć godzin dziennie na podróż w obie strony. W takim samym czasie można dojechać i wrócić pociągiem ze stolicy do Krakowa.

Osiedli i miejscowości, których mieszkańcy muszą polegać niemal wyłącznie na własnych środkach transportu jest w gminie co najmniej kilka. Jedna z nich to Kąck. Poza szkolnym autobusem nie dojeżdża tu nic. Na przeszkodzie stoi m.in. infrastruktura. Z jednej strony brak asfaltu pomiędzy Kąckiem a Pęclinem, z drugiej zbyt ostry zjazd z ulicy Wspólnej w Duchnowie. Warszawski ZTM stawia zaś twarde wymogi wobec stanu dróg, by możliwe było uruchomienie linii autobusowej.

Paradoksalnie, najlepiej i najwygodniej skomunikowane, wydają się obecnie tereny położone najbardziej na południu gminy, czyli najdalej od Warszawy. Dzięki linii 720, mieszkańcy Rzakty i Glinianki dojadą bowiem do centrum Wiązowny, albo dalej przez Wawer na Pragę Południe aż do Ronda Wiatraczna (w dodatku mając do dyspozycji miejsca siedzące, bo wsiadają na początku trasy). Od ubiegłego roku mogą natomiast dotrzeć również do Owocka, w tym do pociągów SKM, a to za sprawą przedłużenia otwockiej linii dojazdowej L20. Niewątpliwie mieszkańcy innych miejscowości mają czego zazdrościć.

Poza dotychczasowymi niedogodnościami, wkrótce pojawi się kolejne ogromne wyzwanie. Niewykluczone, że w ciągu kilku najbliższych miesięcy łopaty w grunt wbiją drogowcy, rozpoczynając rozbudowę S17 oraz ekipy zaangażowane do budowy centrum handlowego Góraszka. Urzędowe procedury wymagane dla obu inwestycji dobiegają już końca. Choć ostateczne rozwiązania nie są jeszcze znane, podjęcie robót drogowych będzie prawdopodobnie wiązało się z wyłączeniem z ruchu na dwa lata całego odcinka trasy lubelskiej między Wiązowną a skrzyżowaniem w Zakręcie. I wyznaczeniem objazdów. A każdy objazd, to zwykle dodatkowe korki.

Działacze samorządowi i gminni urzędnicy mają zatem o czym myśleć. Oczywiście nie kończy się tylko na przemyśleniach. Uruchomienie w ubiegłym roku dwóch linii dojazdowych do Otwocka L20 i L22, a także przedłużenie trasy linii 730 do Brzezin i wybudowanie tam pętli dowodzi, że transport publiczny w Wiązownie, choć mozolnie, jednak się rozwija. Władze gminy zareagowały też dość szybko na informacje o przepełnieniu w autobusach linii L20. Zdarzało się bowiem, że na przystanku w Woli Karczewskiej, pasażerowie nie byli w stanie dostać się do autobusu. Dość szybko wprowadzono więc dodatkowe kursy.

– Mamy świadomość, że w gminie są jeszcze duże potrzeby związane z komunikacją publiczną, jednak przeszkód finansowych nie da się łatwo obejść – wyjaśnia Renata Falińska. – Tylko na utrzymanie trzech linii podmiejskich wydamy w tym roku 1,8 mln zł. Uruchomienie jednej linii dojazdowej to koszt rzędu 200 – 300 tysięcy. Trzeba też myśleć o infrastrukturze. Przekazaliśmy środki na utwardzenie drogi Kąck – Pęclin, mimo że to zadanie powiatu. Zrobiliśmy to z myślą o nowych połączeniach autobusowych. Dotarły już jednak do nas sygnały, że bez asfaltu raczej nie mamy co liczyć na zgodę ZTM. A to będzie kosztowało zapewne ponad 2 mln zł. W tym roku nie mamy takiej kwoty i obawiam się, że w następnym również będzie o nią trudno. Wydaje się, że najwcześniejszy możliwy termin to 2018.

Tak czy inaczej, trzeba stawić czoło problemom, które już są i pojawią się niechybnie w najbliższej przyszłości. Jak bumerang powraca zatem temat, który w Wiązownie przewija się od wielu lat, czyli skomunikowanie gminy z pociągami SKM i KM. Doświadczenia z przedłużeniem linii L20 do Rzakty przez Gliniankę wskazują, że takie rozwiązanie ma obiecujące perspektywy. Nawet jeśli z powodu prac torowych rozsypała się synchronizacja rozkładu jazdy z ruchem pociągów.

Nieco słabiej wypada na tym tle linia L22, która kursuje obecnie pomiędzy centrum Wiązowny a Otwockiem. O ile takie połączenie z miastem powiatowym ma jak najbardziej uzasadnienie, to dla osób uczących się lub pracujących w Warszawie stanowi podróż w tył, kradnąc cenny czas.

W gminie mówi się zatem o wykorzystaniu dla potrzeb linii dojazdowej, powiatowej drogi nr 721 pomiędzy Józefowem a Wiązowną, a być może również jej odcinka łączącego Wiązownę z trasą na Mińsk Mazowiecki (przez Boryszew, Stefanówkę, Duchnów i Brzeziny) i dalej do przystanku kolejowego np. w Cisiu. Na marginesie, to właśnie droga nr 721 jest typowana jako jeden z głównych objazdów trasy lubelskiej po rozpoczęciu modernizacji.

Szansę na uproszczenie sobie życia, poprzez zorganizowanie połączenia z SKM, dostrzegli również mieszkańcy Zakrętu, czyli miejscowości położonej najbliżej warszawskich rogatek. Obecnie mają do dyspozycji wyłącznie kursujący mińską trasą z Hipolitowa przez Trakt Brzeski do Ronda Wiatraczna autobus nr 704, w którym doświadcza się identycznych niedogodności, jak w przypadku trzech wiązowskich linii podmiejskich.

– Złożyliśmy w gminie oficjalną prośbę o ustalenie, czy możliwe byłoby przedłużenie do Zakrętu linii 198 łączącej Starą Miłosną z przystankiem PKP Wesoła – informuje sołtys Jacek Kardas. – Odpowiedź jest negatywna. Nie wykluczono natomiast uruchomienia nowej linii dojazdowej L. W naszym przypadku największym wyzwaniem będzie budowa przystanków i pętli autobusowej. To duże koszty. W tym roku nie ma szans na pieniądze, ale we wrześniu będziemy składać wniosek do budżetu na 2017 rok.

Dzięki lokalnej inicjatywie, Zakręt ma realne szanse na własną komunikacyjną „rewolucję”. Wypada tylko doradzić mieszkańcom innych wiązowskich sołectw, by we własnym interesie, organizowali się i już dziś zabiegali w gminie o wprowadzenie nowych połączeń z koleją. Najwyższy to czas, bowiem radni w najbliższych tygodniach planują omawiać kwestie związane z organizacją transportu publicznego. W Urzędzie Gminy ruszyć mają natomiast prace nad przygotowaniem dokumentu pod nazwą „Plan zrównoważonego rozwoju publicznego transportu zbiorowego”. Ma on wyznaczyć kierunki organizacji komunikacji publicznej w gminie na kolejne lata. Prędzej niż się wydaje minie też czas do września, czyli terminu składania wniosków do nowego budżetu. Warto pamiętać, że nieobecni zwykle nie mają racji. I tkwią w korkach.

Beata Krzemińska